Publikowanie zdjęć dziecka: co po sobie zostawia rodzinne dzielenie się w sieci

Powrót do bloga
20 września 202611 min czytania

Wstęp: „Jest przesłodka, wrzucam ją na story"

Sobota, 16.20. Pierwszy dzień na basenie. Wasza czteroletnia córka wychodzi z wody roześmiana, z przyklejonymi do głowy włosami, w kostiumie w grochy. Zdjęcie jest idealne. Wrzucacie je na story, wysyłacie na grupę WhatsApp „Rodzina", a wasza mama udostępnia je dalej na swojej tablicy na Facebooku, gdzie ma 480 „znajomych", z czego około 300 nigdy nie widziała na oczy.

W dziesięć minut zdjęcie dziecka w kostiumie kąpielowym, ze znacznikiem czasu i zlokalizowane dzięki widocznej w tle nazwie basenu miejskiego, bezpowrotnie wymknęło się spod waszej kontroli. Nikt nie postąpił źle. Nikt też nie zdoła już tego cofnąć.

Laptop wyświetlający stronę logowania do Twittera z banerem zgody na pliki cookie

Zjawisko ma swoją nazwę: sharenting, zbitka słów share (dzielić się) i parenting (rodzicielstwo). Najczęściej przywoływane w Europie szacunki – podawane m.in. przez Observatoire de la parentalité et du numérique i cytowane we francuskich pracach parlamentarnych z 2023 roku – mówią o około 1300 zdjęciach dziecka publikowanych w sieci przez jego bliskich, zanim skończy trzynaście lat. Trzynaście lat to dokładnie ten wiek, od którego we Francji małoletni może samodzielnie wyrazić zgodę na przetwarzanie swoich danych przez usługę internetową (art. 45 ustawy o informatyce i wolnościach, transponujący art. 8 RODO).

Innymi słowy: cyfrowa tożsamość dziecka jest w dużej mierze ukształtowana, zanim uzyska ono prawo do powiedzenia na jej temat choćby słowa.

Ten przewodnik nie namawia was do zaprzestania fotografowania dzieci. Proponuje rozdzielenie dwóch gestów, które przywykliśmy mylić: pokazywania tym, których kochamy, i publikowania dla całego świata.


Co naprawdę opowiada zdjęcie dziecka

Zdjęcie nigdy nie jest samo

Opublikowany obraz niesie trzy warstwy informacji, a większość rodziców widzi tylko jedną.

WarstwaZawartośćKto to wykorzystuje
WidocznaTwarz, ciało, ubranie, tło, inne dzieciKażdy odwiedzający profil
KontekstowaNazwa szkoły na tornistrze, tabliczka z nazwą ulicy, klubowa koszulka, mundurek, data postaOsoby o złych zamiarach, akwizytorzy, ciekawscy
TechnicznaMetadane EXIF (model aparatu, data, czasem współrzędne GPS), identyfikatory konta, znacznik czasu serweraPlatformy, sieci reklamowe, agregatory

Duże platformy zwykle usuwają współrzędne GPS przy wgrywaniu pliku – ale nie robią tego serwisy do przesyłania plików, załączniki e-mail ani wiele komunikatorów wysyłających plik „w oryginalnej jakości". Zdjęcie przesłane mailem do nauczycielki może zawierać dokładne współrzędne waszego salonu.

Seria znaczy więcej niż pojedyncze zdjęcie

Pojedyncze zdjęcie nie mówi wiele. Seria publikowana przez osiem lat – owszem. To samo dziecko, ta sama elewacja budynku w tle, to samo wyjście ze szkoły w każdy piątek, to samo imię w podpisie, nazwisko w adresie waszego profilu: da się z tego odtworzyć przybliżony adres, tygodniowy plan dnia, placówkę szkolną, skład rodziny, czasem stan zdrowia („drugi dzień w szpitalu, jest dzielny").

To dokładnie ten sam mechanizm, który CNIL opisuje w odniesieniu do danych o przemieszczaniu się czy płatnościach: problemem nie jest pojedynczy ślad, lecz ich zestawienie.

Nadużycia – rzadkie, ale udokumentowane

W oficjalnych ostrzeżeniach powracają dwa konkretne zagrożenia.

Pierwsze to przenoszenie zdjęć dzieci do przestrzeni pedokryminalnych. W 2023 roku australijski urząd eSafety Commissioner odnotował, że znaczna część obrazów przejętych na niektórych forach pochodziła ze zwykłych kont w mediach społecznościowych, publikowanych przez rodziców bez jakichkolwiek złych intencji – zdjęcia z plaży, z kąpieli, z zajęć gimnastycznych. We Francji o tym samym regularnie przypominają stowarzyszenie e-Enfance i linia 3018.

Drugie jest bardziej banalne i o wiele częstsze: podszywanie się i fotomontaż. Rozwój generatorów obrazu sprawił, że na podstawie trzech publicznych zdjęć można w trywialnie prosty sposób wytworzyć sfałszowane treści – także w ramach nękania między gimnazjalistami. Francuska ustawa z 21 maja 2024 roku o zabezpieczaniu i regulacji przestrzeni cyfrowej (SREN) wprowadziła zresztą osobne przestępstwo rozpowszechniania wygenerowanego przez AI montażu o charakterze seksualnym bez zgody osoby przedstawionej.

Warto zapamiętać: główne ryzyko nie polega na tym, że ktoś obcy chce wam zaszkodzić. Polega na tym, że tracicie kontrolę nad obiegiem zdjęć, których nie zdecydowaliście się upublicznić, ale których też nie zdecydowaliście się ochronić.


Co mówi francuskie prawo (a mówi sporo)

Prawo do wizerunku małoletniego należy do małoletniego

Artykuł 9 Kodeksu cywilnego – „każdy ma prawo do poszanowania życia prywatnego" – stosuje się w pełni do dziecka. Rodzice nie są jego właścicielami, są jego tymczasowymi strażnikami z tytułu władzy rodzicielskiej. Dwie praktyczne konsekwencje:

  • Wymagana jest zgoda obojga rodziców na każde rozpowszechnienie zdjęcia dziecka, również po rozstaniu. Rodzic, który publikuje samodzielnie, naraża się na powództwo drugiego.
  • Po osiągnięciu pełnoletności dziecko może wystąpić przeciwko publikacjom, które go dotyczą, w tym przeciwko publikacjom własnych rodziców, na podstawie artykułu 9 lub prawa do usunięcia danych (art. 17 RODO).

Ustawa z 19 lutego 2024 roku: francuski przepis bez precedensu

Ustawa nr 2024-120 z 19 lutego 2024 roku „mająca na celu zagwarantowanie poszanowania prawa do wizerunku dzieci" znowelizowała Kodeks cywilny, wpisując wprost, że rodzice chronią prawo do wizerunku swojego dziecka i włączają je w dotyczące go decyzje stosownie do wieku i dojrzałości. Przepis przewiduje też, że w razie poważnego sporu między rodzicami sędzia rodzinny może zakazać jednemu z nich rozpowszechniania wizerunku dziecka bez zgody drugiego, a w najpoważniejszych sytuacjach może powierzyć wykonywanie tego prawa osobie trzeciej.

To nie jest przepis symboliczny: czyni on z udostępniania zdjęć atrybut władzy rodzicielskiej, podlegający kontroli sądu.

W szkole, w klubie, w żłobku

Żadne zdjęcie dziecka nie może być rozpowszechnione przez placówkę bez pisemnej zgody. CNIL regularnie przypomina ramy prawne:

  • Zgoda musi być konkretna: blog szkolny to nie publiczne konto na Instagramie, a zdjęcie klasowe to nie film promocyjny.
  • Jest odwoływalna w każdej chwili, zwykłym pismem.
  • Odmowa nigdy nie może uzasadniać wykluczenia dziecka z zajęć.

Czytajcie formularze z początku roku szkolnego, zanim je podpiszecie. Wiele z nich miesza w jednej rubryce „zdjęcie klasowe", „stronę szkoły", „media społecznościowe" i „materiały komunikacyjne samorządu". Macie prawo skreślić jedną linijkę i podpisać resztę.


Dzielić się bez publikowania: metoda trzech kręgów

Podstawowy błąd polega na traktowaniu wszystkich zdjęć tak samo. Oto podział, który sprawdza się w prawdziwym życiu – tym, w którym ma się trzy minuty między kąpielą a kolacją.

Krąg 1 – Najbliżsi (15 do 30 osób)

To tutaj powinno trafiać 95% waszych zdjęć dziecka: dziadkowie, chrzestny, chrzestna, dwoje czy troje przyjaciół.

  • Prywatny album współdzielony (wbudowana funkcja serwisów fotograficznych) z dostępem na zaproszenie, bez publicznego linku.
  • Albo, jeszcze lepiej, magazyn, nad którym macie kontrolę: szyfrowany dysk zewnętrzny albo mały domowy NAS podłączony w domu, który otwieracie na wideorozmowie, gdy dziadkowie zaglądają.
  • Wyłączcie automatyczną synchronizację galerii z usługami kopii zapasowych, których sami nie wybraliście: wiele telefonów domyślnie wysyła wszystkie zdjęcia do chmury producenta.

Krąg 2 – Grupy w komunikatorach

Grupy WhatsApp rodziców z klasy, klubu czy szerokiej rodziny to główny martwy punkt. Zdjęcie wysłane na grupę 40 osób jest opublikowane w dosłownym sensie: nie znacie ani ustawień automatycznej kopii zapasowej tych 40 osób, ani tego, kto ma dostęp do ich telefonów.

Trzy przydatne odruchy:

  • Nigdy nie wysyłajcie na grupę zdjęcia, na którym widać cudze dzieci, bez zgody ich rodziców (prawnie jest to rozpowszechnianie).
  • Korzystajcie z funkcji „wiadomość znikająca" lub „jednorazowe wyświetlenie" w przypadku wrażliwych zdjęć.
  • Wyłączcie automatyczne zapisywanie multimediów w galerii: dzięki temu nie będziecie przechowywać cudzych dzieci we własnej kopii w chmurze.

Mężczyzna w okularach i czarnej kurtce idący ulicą z laptopem i tabletem pod pachą

Krąg 3 – Przestrzeń publiczna

Jeśli zależy wam na publikowaniu publicznie, przyjmijcie prostą i stałą w czasie zasadę, zamiast rozstrzygać emocjonalnie przy każdym zdjęciu z osobna.

ZasadaDlaczego działa
Żadnej twarzy na wprost albo twarz zasłoniętaBlokuje wyszukiwanie po podobieństwie twarzy
Żadnego imienia w podpisieZrywa powiązanie imię ↔ twarz
Żadnego rozebranego ciała, nawet niemowlęciaWycofuje zdjęcie z obiegu nadużyć
Żadnych mundurków, tornistrów, tabliczek z nazwą ulicyUsuwa domyślną geolokalizację
Publikacja z opóźnieniem (dwa tygodnie)Uniemożliwia ustalenie, gdzie dziecko jest teraz
Żadnych treści medycznych ani szkolnychChroni przed ujawnieniem danych wrażliwych

Żeby porządnie zasłonić twarz, lepsza jest nieprzezroczysta plama niż rozmycie czy przesuwalne emoji: narzędzia do rekonstrukcji bardzo dobrze radzą sobie z lekkim rozmyciem. Wielu rodziców znajduje eleganckie rozwiązanie, fotografując dziecko od tyłu, pod światło albo pokazując tylko dłonie – i często wychodzi z tego po prostu lepsze zdjęcie.


Porządkowanie: odzyskać to, co już jest w sieci

Zróbcie inwentaryzację, jeden raz

Liczcie na dwie godziny, w niedzielny wieczór.

  1. Wyszukajcie imię i nazwisko dziecka w kilku wyszukiwarkach, również w wyszukiwarce grafiki.
  2. Przejrzyjcie własne publikacje z ostatnich pięciu lat (platformy oferują filtr według roku).
  3. Poproście wprost rodziców, teściów i rodzeństwo, żeby zrobili to samo. To najbardziej przydatna rozmowa z całego tego przewodnika i zarazem najtrudniejsza.

Korzystajcie ze swoich praw

Macie do dyspozycji realne, bezpłatne i skuteczne narzędzia:

  • Prawo do usunięcia danych (art. 17 RODO) wobec każdej witryny przechowującej zdjęcie waszego dziecka. Odpowiedź obowiązkowa w ciągu miesiąca. W razie jej braku: skarga online do CNIL.
  • Usunięcie z wyników wyszukiwania u operatorów wyszukiwarek: wnioski dotyczące małoletnich rozpatrywane są z domniemaniem na ich korzyść, od wyroku w sprawie Google Spain i wytycznych Europejskiej Rady Ochrony Danych.
  • Zgłoszenie nadużycia wizerunku pod numerem 3018 (krajowa platforma przeciwdziałania przemocy cyfrowej, połączenie i czat bezpłatne) lub na PHAROS w przypadku treści niezgodnych z prawem.
  • Usunięcie treści intymnej opublikowanej bez zgody: ustawa SREN z 2024 roku nakłada na platformy obowiązek usunięcia w ciągu 24 godzin od zgłoszenia.

Przypadek zdjęć szkolnych i sportowych

Klub, który publikuje zdjęcie drużyny na swojej publicznej stronie z imionami w podpisie, niemal nigdy nie zebrał ważnych zgód. Uprzejme pismo powołujące się na artykuł 9 Kodeksu cywilnego i artykuł 17 RODO załatwia sprawę w ciągu kilku dni w zdecydowanej większości przypadków.


Dorastać ze swoimi własnymi danymi

Włączajcie dziecko już od 6–7 lat

Ustawa z 2024 roku mówi o włączaniu dziecka „stosownie do wieku i dojrzałości". W praktyce wygląda to jak zwyczajne zdanie wypowiedziane przed wrzuceniem posta: „Mogę pokazać to babci?". Dzieci mówią „nie" znacznie częściej, niż nam się wydaje – i to „nie" ma wartość formacyjną: uczy je, że zdjęcie należy do nich.

Popularne poradniki, takie jak książka o wychowaniu w świecie ekranów, pomagają zaszczepić to słownictwo w domu, nie zamieniając każdego zdjęcia w negocjacje. Prowadzony przez instytucje publiczne serwis Jeprotegemonenfant.gouv.fr oferuje też wskazówki dopasowane do przedziałów wiekowych.

Mały pomarańczowy pachołek z napisem „Caution" ustawiony na klawiszu Enter klawiatury laptopa

Drobne rzeczy, które zmieniają wszystko

  • Zaślepka na kamerkę internetową na rodzinnym tablecie i komputerze w salonie: trzy euro, dziesięć sekund i definitywnie rozwiązana kwestia pokoju, w którym dziecko odrabia lekcje.
  • Kompaktowy aparat cyfrowy bez łączności: zdjęcia zostają na karcie pamięci, nic nigdzie nie wędruje, a wraca odruch selekcjonowania zdjęć przed pokazaniem ich komuś.
  • Cyfrowa ramka bez chmury, zasilana kartą SD, dla dziadków, którzy chcą „zobaczyć maluchy": sama w sobie zastępuje 80% publikacji na Facebooku kierowanych do rodziny.
  • Drukarka etykiet do opisywania nośników kopii zapasowych pozwala uniknąć klasycznego „nie pamiętam już, co jest na tym dysku, niech sobie leży".

Kiedy trzeba coś powiedzieć, nie ujawniając, kim się jest

Zdarza się, że odkrywamy problematyczne zdjęcie opublikowane przez inną rodzinę, klub czy nauczyciela, a bezpośrednia interwencja jest kłopotliwa: sąsiedztwo, mała miejscowość, relacja zawodowa. Rzeczowe zgłoszenie – krótka wiadomość, bez agresji, z prośbą o usunięcie – pozostaje najskuteczniejszą drogą, również wtedy, gdy wolimy nie ujawniać swojej tożsamości. Najważniejsze, by informacja dotarła: w zdecydowanej większości przypadków osoba publikująca po prostu nie znała ram prawnych.


Podsumowanie: lista kontrolna rozsądnego rodzica

  • Wyłączyć geolokalizację w aplikacji aparatu.
  • Odciąć automatyczną kopię zapasową do chmur, których nie wybraliście.
  • Ustawić jako prywatne konta, na których pojawiają się wasze dzieci.
  • Przeczytać ponownie zgody na wykorzystanie wizerunku podpisane w szkole i w klubie, skreślić to, co wam nie odpowiada.
  • Założyć prywatny album współdzielony dla najbliższej rodziny i poinformować o nim.
  • Poprosić dziadków o usunięcie publicznych zdjęć.
  • Nigdy nie rozpowszechniać wizerunku cudzych dzieci bez zgody.
  • Pytać dziecko o zdanie, odkąd potrafi je wyrazić.
  • Raz w roku wyszukiwać jego imię i nazwisko w sieci.
  • Zachowywać pisemny ślad po wysłanych żądaniach usunięcia.

Zakończenie: to, co jesteśmy mu winni

Za dziesięć lat wasze dziecko będzie miało szesnaście lat, pierwszą rozmowę o staż, pierwszy zawód miłosny, pierwsze konto, które zechce zbudować samo. Odkryje, co świat już o nim wie: kostium w grochy, sfotografowane świadectwo z trzeciej klasy, atak płaczu podpisany „życie jest trudne, gdy ma się 4 lata", pobyt w szpitalu opowiedziany w trzech postach.

Nic z tego z osobna nie jest groźne. Wszystko razem tworzy biograficzną teczkę, której on sam nie napisał. Jedyny naprawdę trwały prezent, jaki możemy mu zrobić w kwestii prywatności, to mniej więcej czysta karta – i słownictwo, dzięki któremu wypełni ją samodzielnie.

Fotografujcie dalej. Dużo. Pokazujcie zdjęcia ludziom, którzy się liczą. A resztę trzymajcie poza siecią: to tam wspomnienia starzeją się najpiękniej.

#Vie privée#Confidentialité#RGPD#CNIL#Cadre légal#Anonymat

Na ten sam temat

Siłownia, klub, basen: twoje ciało stało się przepustką

Siłownia, klub, basen: twoje ciało stało się przepustką

Odciski palców, rozpoznawanie twarzy, opaski sportowe, pomiary masy ciała i aplikacje treningowe: obiekty rekreacyjne zbierają znacznie więcej niż tylko opłatę za karnet. Co mówi prawo i jak się zapisać, nie oddając własnego ciała.

12 min czytania

// Anonimowy SMS · Ukryty numer · Do Francji

Envoyez votre message, gardez l'anonymat

Votre numéro reste masqué, aucune inscription, aucune trace. Rédigez, confirmez, et votre SMS part de façon totalement anonyme.

Envoyer un SMS anonyme